Kampania wyborcza na rzecz PO zaczęła się w niemieckich mediach dwa lata temu, czyli po wyborach, w których wygrał PiS. W artykułach np. w FAZ konsekwentnie forsowana była wizja Kaczyńskich, jako największego zagrożenia dla Europy, Niemiec i w ogóle zachodniej cywilizacji. Kaczyńscy zostali przedstawieni jako ci, którzy „forsowali egoistyczne interesy Polski“ na szczycie w Brukseli, którzy nie chcieli oddać „zrabowanych niemieckich dóbr kultury“, którzy chcieli wepchnąć Europę w „konfrontację z pokojowo nastawioną Rosją“, „wasale USA“, którzy rozbijają „jedność Europy“. Kaczyńscy chcą przywrócenia kary śmierci, przez to naruszają „podstawowe wartości europejskie“. Nie nawidzą Niemców, którzy chcą tylko dobrze dla całego świata. Kaczyńscy stawiają sobie za wzór faszystę-Piłsudskiego, który obalił legalny rząd polski i wprowadził rządy autorytarne. Kaczyńscy –Jakobini, wprowadzający terror polityczny, czyli lustrację. Kropką nad i był artykuł z soboty przed wyborami, który dotyczył sprawozdania z Festiwalu Teatralnego „Dialog“ z Wrocławia (był to pierwszy artykuł na temat polskich wydarzeń kulturalnych w FAZ od czasu, gdy czytam FAZ, czyli od jakiś 6 miesięcy), którego jedynym przesłaniem było to, że cały naród Polski czeka na wyzwolenie spod rządów Kaczyńskich.
Pytanie, które chcę postawić jest następujące: jaką cenę zgodziło się zapłacić PO za taką profesjonalną i skuteczną kampanię wyborczą? Każde Leistung ma swoje Gegenleistung. Czy będzie to sprzedaż PKP w ręce Deutsche Bahn? A może przy okazji prywatyzacji szpitali, niemieckie kasy chorych wykupią parę jednostek za bezcen. A może lepiej parę uzdrowisk, tych, które są bardzo popularne wśród niemieckich kuracjuszy: co własne to własne. A może Polska po prostu przestanie mieszać się w sprawę rurociągu północnego? Nie wykluczonym jest, że Berlinka szybko trafi do „właścicieli“, albo Polska zacznie popierać budowę Centrum Przeciwko Wypędzeniom.
Cena musi być odpowiednia wysoka: praca została wykonana bardzo profesjonalnie. Pan Konrad Schuller, Thomas Urban i inni „zasłużeni“ niemieccy korespondenci, na pewno mieli w niedzielę powód do tego, żeby otworzyć butelkę szampana. W końcu to ich zwycięstwo.
A my na pewno wkrótce dowiemy się, co Polska w zamian za te „usługi“ zapłaci. Rachunek na pewno został już wystawiony.


